Wielkie małe nieszczęścia

Ksiądz Twardowski napisał:

Nie płacz w liście
nie pisz, że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij, popatrz
spadają z obloków
wielkie małe nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz

Ten wiersz towarzyszy mi od lat, a od rana znów brzmi w mojej głowie, bo Julka jest znowu w szpitalu. Całą noc strasznie się zatykała, nie mogliśmy jej odessać, spadała jej saturacja, nie mogła porządnie zasnąć. Rano miała spuchnięte, sine oczka. Po rozmowie z panią doktor postanowiliśmy pojechać na Polanki, żeby zrobili komplet badań (głównie rentgen). Tata pojechał z Julią, a ja zostałam w domu z Marysią, która również miała ciężką noc przez zatkany nos. Miałam nadzieję, że Julę osłuchają, porządnie odessają i odeślą do domu. Niestety osłuchowo było tak kiepsko, że przyjęli ją na oddział. Antybiotyk zaczęliśmy dawać wczoraj wieczorem, więc pewnie trzeba poczekać jeszcze dzień, dwa zanim zacznie działać… Mam nadzieję, że będzie działał i nie będą jej trzymać w szpitalu.

Ile jeszcze wielkich małych nieszczęść jest nam potrzebnych do szczęścia?

Dodaj komentarz