Osobno poza domem

Sobota była dla nas wyjątkowym dniem – a właściwie nocą próby. Razem z mężem szliśmy na wesele do mojej koleżanki. I żeby się spokojnie i dobrze bawić musieliśmy tak zakombinować, aby nasze dziewczyny były bezpieczne i zadowolone. W ten sposób zarówno Julia, jak i Marysia spędziły sobotnią noc poza domem i bez rodziców. Julka pojechała do naszej pani pielęgniarki, a Marysia z dziadkami do Warzenka, gdzie mieli akurat weekendowe spotkanie z przyjaciółmi. Julka podobno 🙂 była grzeczna, bawiła się z Martusią i Michałem (5 i 9 lat) i całą noc przespała, zresztą tak jak jej młodsza siostra. My natomiast bawiliśmy się wspaniale. Wytańczyliśmy się, najedliśmy, poznaliśmy nowych ludzi i pogadaliśmy z tymi znajomymi sprzed lat… O 2 w nocy zjechalismy do Warzenka, gdzie spędzilismy już w czwórkę prawie całą niedzielę. Pogoda była cudowna więc dziewczyny mogły się porządnie dotlenić.

A dziś od rana pełna mobilizacja i integracja 🙂

Julia już jest w super formie. W nocy śpi spokojnie. Nawet Anka była dziś w szoku podczas ćwiczeń. Zwłaszcza Juline nogi pracują fantastycznie. Mam wrażenie, że chce je podnieść do góry tak jak to robi Maryśka.Obserwacja młodszej siostrzyczki stała się u Julki normą. Już nie reaguje na nią skrzywioną miną.

Marysia natomiast wczoraj po raz pierwszy zaczęła się zanosić śmiechem – za sprawą wujka Karola, który zza pieluchy robił "a ku ku" 🙂

Ja również zdrowieję, także wszystko wraca do normy i oby tak zostało jak najdłużej!!!

Dodaj komentarz