Pierwsze BE to mój kręgosłup. Niby było lepiej, ale po dzisiejszej nocy (nieprzespanej w dodatku) znów dokucza.
Drugie BE to katar Marysi, przez który kaszle jakby co najmniej miała gruźlicę. Od wczoraj robię jej inhalacje nawilżające, podaję sól morską i więcej witaminek – widzę, że jest lepiej, ale w głowie mam różne wizje, szkoda gadać (tak się ma jak się za dużo przebywało na oddziałach szpitalnych)…
Trzecie BE to 38,3stC u Julki. Temperatura juz się na szczęście zbiła, ale Julka jest marudna i ma dużo wydzielinyTo pewnie kolejny wurus w jej stylu (mam nadzieję, że nic więcej).
I to wszystko właśnie wtedy gdy nie ma taty, a nasza pani doktor na urlopie.
Teraz obie śpią, a ja zabieram się za zaległe drugie śniadanie i obiad…