Dziś Anka, obserwując leżącą na brzuchu Marysię, stwierdziła, że jest ona conajmniej miesiąc do przodu jeśli chodzi o rozwój. Gada jak stara, głowę trzyma pięknie i w pionie i podczas leżenia na brzuchu, sięga rączkami do zabawek, precyzyjnie wkłada ręce i to co ma w rękach do buzi, podnosi pupę jakby chciała raczkować, a leżąc na plecach podnosi jednocześnie nogi i głowę jakby chciała się poderwać i usiąść. Ja tam nie weim, czy to jest do przodu czy nie, bo przy Julce to Marysia jest jak tajfun. Mówią, że w przyrodzie musi być równowaga… Ciekawe czy Marysia będzie tak samo uparta jak Julia, któa w ogóle nie chce ze mną rozmawiać (chyba, że po 23-ciej). Z panią logopedą pracuje ładnie, gdy tylko przyjdę zobaczyć czy wszystko ok, blokuje się i nic nie chce pokazywać (oczami i minami). Jak przyjeżdża ciocia Monia to do niej gada jak najęta, a do mnie zaczyna sie odzywać jak juz zgaszę światło do spania.
Z tatusiem natomiast to obie panienki już wiedzą jak postępować. Co by się nie działo, tata wraca z pracy, a dziewczynki zasypiają, żeby mógł sobie odpocząć i np. pouczyć się angielskiego.

