Tak, Ojcze – Tobie zawierzam!

Od czwartku do niedzieli razem z Marysią uczestniczyłam w Triduum Szensztackim – spotkaniu delegatów naszej wspólnoty z całej Polski. Przy okazji świętowania rocznicy powstania Dzieła Szensztackiego (18 października) w tych dniach zostaje sformułowane motto, które prowadzi nas przez kolejny rok formacji. Tegoroczne Triduum przesiąknięte było tematem osobiście bardzo mi bliskim. Wiara w Opatrzność Boża i zawierzenie Bogu bardzo głęboko wyryły się w moim sercu już dwa lata temu, kiedy poznałam diagnozę Julii. Także ogłoszone motto "Tak, Ojcze – Tobie zawierzam!" utwierdza mnie w przekonaniu, że zawierzenie jest naszą/moją drogą…

Czas w Świdrze spędzałam z Marysią na rękach. Były wykłady, dyskusje, okazja do modlitwy, biesiadowanie, a nawet koncert góralski. Odpuściłam sobie jedynie popołudniowe spotkania, aby dać małej odpocząć (i sobie również) od gwaru i ciągłego gugania różnych cioć i wujków. I choć zostałam ogłoszona szaloną matką (bo kto ciągnie 2,5 miesięczne dziecko przez pół Polski?) nie żałuję ani minuty… W wakacje nie było nam dane uczestniczyć w rekolekcjach, więc tym bardziej cieszyłam się z tego bycia przy Sanktuarium.

A po powrocie:

Julka stęskniona za mamą nie odrywała ze mnie wzroku cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień, a w domu pojawiła się mała piskliwa współlokatorka… Mysz… Nie znoszę gryzoni, które nie są w klatce. Brrr… Tata już rozłożył pułapki, ale nie wiem czy pomogą.

Dziś był kolejny intensywny dzień wspólnej rehabilitacji z Lenką. Obie dziewczyny zostały pochwalone zarówno przez Ankę – rehabilitantkę i i panią Iwonkę – logopedę. Rosną nam gwiazdy i robią się coraz bardziej zbuntowane jak przystało na dwulatki. Lena nie chce jeść, a Jula nie chce patrzeć na swoich rozmówców – dobre i to (przynajmniej rozwijają się prawidłowo)…

Dodaj komentarz