Dziś Julia w ramach ukulturalniania została przez tatę i ciocię Ewę wywieziona późnym wieczorem do Parku Oliwskiego, gdzie odbywa się Międzynarodowy Festiwal Mozartowski. O 21.15 odbył się pokaz tańczącej fontanny. Na początku widoczność była mierna, bo ludzie zasłaniali widok, ale tata-paker wziął Julę na ręce i przez połowę spektaklu trzymał tak, żeby mogła podziwiać kolorowe światła, a nie tylko słuchać pięknych mozartowskich dźwięków. Musiała być zachwycona, bo po powrocie do domu z pasją mrugała oczami i kręciła głową kiedy pytałam czy jej się podobało na wycieczce. Tu próbka pokazu (podobno później było ciekawiej, ale tata miał zajęte ręce):
Może ciocia Ewa w komentarzach opisze dokładnie jak było 🙂
Dodatkowych atrakcji dostarczył wszystkim respirator, który padł całkowicie w drodze powrotnej – bateria się rozładowała. Tata trochę się zdenerwował, dwa razy musiał się zatrzymać na odsysanie, ale Julia przecież umie oddychać bez wspomagania, więc w miarę spokojnie dojechali do domu.
W tym czasie ja walczyłam z kolejnym atakiem bolącego brzuszka Marysi. Ostatecznie udało mi się uspokoić małą przy muzyce, ale nie Mozarta. Wystarczył Szcześniak, Badach i paru innych takich 🙂