Dziś będzie coś o komunikacji…
Jak wiecie Julia uwielbia oglądać telewizję – od bajek dla maluchów (Fifi, Koziołek Matołek…), przez te dla średniaków (wszystko co z Kubusiem Puchatkiem), po te dla dużych dzieci (Epoka lodowcowa, Madagaskar…), a nawet dla dorosłych (w tym Wiadomości). Jakiś czas temu w ramach porządków tata spakował wszystkie bajki w specjalne etui na płyty i przed każdym oglądaniem pokazujemy Julce zawartość, a ona wybiera co chciałaby oglądać. I prawie codziennie wybiera to samo czyli "Tristana i Izoldę" – bajkę w wersji odbiegającej od tej, którą znam ze szkoły (przede wszystkim bajka kończy się szczęśliwie). A jak wybiera? Otóż wpatruje się w płytę, mruga oczami i się uśmiecha, a przy reszcie płyt jej mina jest niewzruszona. Na drugim miejscu w rankingu bajek jest "Madagaskar", a na trzecim "Szeregowiec Dolot". Wszystkie dialogi zam już na pamięć 🙂
Nasza komunikacja to nie tylko wybieranie bajek. Pierwszy grymas dziś pojawił się jak położyłam Mary obok. Julia zaczęła płakać, pytałam o różne rzeczy żeby dowiedzieć się o co chodzi i dopiero gdy zapytałam czy mam zabrać Marysię to zamrugała zdecydowanie. Drugi raz już nie było Marysi (spała sobie smacznie), a Jula znów zaczęła płakać i wzrokiem pokazała mi etui z płytami – chodziło o to, żeby zmienić bajkę… Jak widzicie małymi kroczkami buduje się jakiś most porozumienia między nami.

Co do komunikacji z Marysią… Hmm… Na razie wygląda to tak: "Łeeee, Meeee, Beeee" i oznaczać może wszystko. Chociaż coraz częściej pojawia się słodkie i delikatne "A gu.."
