Na cztery ręce

Korzystając z krótkiej chwilki (dosłownie) kiedy Julia jest na spacerze z panią Grażynką, a Marysia śpi w wózku (co nie będzie długo trwało) dzielę się z Wami moimi nowymi doświadczeniami podwójnej matki…

Obskoczyć dwie dziewczyny jednocześnie (bo one nie chcą się budzić osobno) jest niemożliwościowe (przynajmniej na razie – mam nadzieję). Do tej pory musiałam temu zadaniu sprostać tylko raz, bo w pozostałe dni miałam wsparcie drugiej pary rąk – cioci Ewy, taty i babci. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że nasza młodsza pociecha jest niezłym krzykaczem – prawie cały czas jest głodna, mało śpi (również w nocy) – co nie podoba sie Julce. Jak tylko Mary zaczyna krzyczeć (bo płaczem to ciężko nazwać), Julia zaczyna też płakać – co najczęściej kończy się szybko potrzebą odsysania – no i nie da sobie wytłumaczyć, że malutkie dzieci krzyczą jak są głodne i nic im się nie dzieje złego…

Czekam z niecierpliwością na czas, w którym Marysia choć na chwilę zajmie się sobą (albo zabawkami)…

A teraz kończę – lecę zrobić sobie garnek czegoś do picia póki Młoda śpi – muszę pilnować, co by się mleko produkowało w odpowiedniej ilości dla naszego głodomora…

Pozdrawiam Was bardzo gorąco i dziękuję za wszystkie gratulacje, życzenia i pamięć…

Dodaj komentarz