Witam na świecie

To ja, Marysia.

Urodziłam się kilka dni temu, a dokładnie 26 lipca 2008 r. o 7.20. Wyobraźcie sobie, że to było najtrudniejsze „przyjście na świat” w moim życiu. Podstawowym problemem stały się moje gabaryty. Ważyłam 4.33 kg i miałam już 59 cm wzrostu.

Ale od początku…

Moja Mamusia bardzo kochała Tatusia, a Tatuś bardzo kochał Mamusię… Potem długo, długo było ciasno. Nie wiem ile to trwało, ale przez cały czas miałam wrażenie jakby Mamusia się kurczyła. Starałam się temu zapobiec. W każdej wolnej chwili fikałam koziołki i rozciągałam się na wszystkie strony. W ekwilibrystyce prenatalnej stałam się mistrzynią. I nic. Ciągle było ciasno. W dzień imienim Mamy stwierdziałam, że to przesada i postanowiłam powiedzieć o tym Rodzicom osobiście. Akcję zaplanowałam na 5.00. Kombinowałam około dwóch godzin zanim zobaczyłam światełko. Nie pytajcie co było dalej, bo nie da się tego opisać…

No, ale już jestem. Trochę jest zimno, ale znacznie więcej miejsca. W sumie całkiem fajnie. Jeszcze tylko nauczę się mówić i wszystko Mamie wygarnę. A teraz idę spać.

P.S. Sorry Julka, że wbiłam się na Twojego bloga.

Dodaj komentarz