I po pierwszym egzaminie… Po pierwszym i przed kolejnym, co nie powinno być zaskoczeniem w dzisiejszych czasach. Otoczka egzaminu sprawia, że stres jest przeogromny, a do tego kiepski samochód się trafi i porażka gwarantowana. Tak też było ze mną… Ale co tam. Przynajmniej pani w sekretariacie się zlitowała i następny termin mam… uwaga… za trzy dni – w sobotę o 10:00! Nie wiem czy to szczęście czy nieszczęście, ale stwierdziłam, że podejdę, co mi tam. Jestem na świeżo z pasem ruchu i wiedzą teoretyczną, więc spróbuję. Tylko chciałabym żeby mi autko postawili nowsze. Bo to dzisiejsze zgasło mi o jeden raz za dużo 😦
Dziękuję wszystkim tym, co trzymali kciuki dzisiaj, i proszę żebyście w sobotę trzymali jeszcze mocniej 🙂 ale też nie za mocno, bo za trzecim razem nie będzie co trzymać 😉