Yoco jest słodziutkim, 8-tygodniowym, czarnym bolończykiem (właściwie bolończką), przywiezionym specjalnie z Czech (bo u nas są tylko białe takie pieski) dla Michała, o którym już Wam pisałam.
Dziś z Julką poszłyśmy poznać Yoco. Trochę się bałam, że Jula się przestraszy, bo ona odważna jest do psów, ale tych za ogrodzeniem. Uwielbia jak szczekają, skaczą, bacznie je wtedy obserwuje. Ale okazało się, że Yoco była bardziej zaniepokojona niż Jula. Przynajmniej na początku. Julii podobał się piesek, a pieskowi dobrze się spało pod ręką Julki. Fajnie, że Yoco jest leciutka, więc spokojnie mogła wędrować po Julce nie robiąc jej krzywdy, co zresztą spotykało się z uśmiechem mojej księżniczki. Niestety zdjęcia nie oddadzą wszystkiego, bo o ile Jula lubi pozować, "mała czarna" nie za bardzo. Także musi Wam wystarczyć moje zapewnienie, że spotkanie z psiakiem było super udanym pomysłem 🙂 Może następnym razem Yoco bardziej się ośmieli w zabawie z Julą i przed obiektywem…

