Gorący okres…

Przepraszam, że dawno wieści żadnyc nie było, ale mieliśmy w tym tygodniu istny meksyk – przygotowania do pogrzebu, sam pogrzeb, 15-lecie małżeństwa przyjaciół, delegację taty, ja wznowiłam kurs prawa jazdy i co chwilę jeżdżę (na marginesie – nawet nieźle mi idzie 🙂 ), a dziś jeszcze parapetówa u wujka Pawła i cioci Moni.

Jula ma sie dobrze, coraz więcej gada. Obiecuję, że jak trochę złapię oddech to nagram i umieszczę 🙂

Tymczasem, pozdrawiam!!! 

Dodaj komentarz