100 dni

Do terminu porodu zostało 100 dni… Niestety kończy się dobry, poczciwy drugi trymestr. Wczoraj miałam pierwszą zgagę (okropność!!!), powoli coraz ciężej mi się ułożyć do snu, a Marysia tak kopie, że cały brzuch mi się rusza. Ale najgorsze, że mój kręgosłup też już daje się we znaki. Jeszcze jakoś radzę sobie z przenoszeniem Julki czy z trzymaniem jej na kolanach, ale obawiam się, że konstrukcja mojego rosnącego brzucha (cały wysunięty do przodu) już w krótce będzie ogrooomną przeszkodą 😦

Szkoda, że końcówka się musi dłużyć… Pamiętam jak mi leciał czas jak byłam z Julą w ciąży. Kiedy doszłam do 7 miesiąca, to tak się zaczęło wlec wszystko. Chciałabym, żeby już był sierpień, po porodzie, w domku 🙂 Ja i moje dziewczyny 🙂

Dodaj komentarz