No i po gorączce…
… za to z masą krosteczek/plamek na brzuchu, szyi, plecach… Zabawne, że tak często diagnozę poznaje się dopiero na koniec przebycia choroby… Ale przynajmniej trzydniówkę mamy za sobą – pierwszą chorobę zakaźną.
To by było na tyle jeśli chodzi o stan zdrowia Julii. Odsypianie tych gorączek jeszcze trwa, ale już zaczynamy wracać do normalnego rytmu dobowego.
Pozdrawiam wszystkich trzymających kciuki 🙂