2007 –> 2008

No i skończył się stary 2007 rok, weszliśmy w nowy 2008. Czy będzie lepszy? Oby nie był gorszy… Nie chcemy przechodzić już szpitali, tych trudnych decyzji i drastycznych zmian. I choć nie było tak źle, bo rok w którym zawiera się przyjaźnie, rok w którym pokonuje się kroki milowe we własnym dojrzewaniu, rok w którym patrzy się na rozwój dziecka, nie może być złym rokiem. Nasz 2007 był po prostu trudny… Czy 2008 będzie prostszy? Hmmm… Może lepiej się nie zastanawiać, tylko żyć jak do tej pory, z dnia na dzień, żeby potem na progu 2009 powiedzieć – nie było źle…

A co do samego witania i żegnania tych "roków", to bylismy w Słupsku w gronie przyjaciół ze wspólnoty. Było duuuuużo jedzenia pysznego, dużo miejsca do tańców i dużo dobrego humoru. Imprezę skończylismy o 6 rano…

Nawet Jula miała sylwestrową kreację, ale w tym roku nie doczekała fajerwerków. Zasnęła jako pierwsza. I dobrze, bo przynajmniej miała super wesoły nastrój następnego dnia, w przeciwieństwie do zmęczonych rodziców. W ogóle to po swojej gorączce 3-dniowej jest taka radosna. Śmieje się do wszystkiego i wszystkich.

Dodaj komentarz