Pod napięciem

Jest dobrze… Nasza dzielna dziewczynka zwalcza to… coś (przeziębienie, wirus). I choć ma stan podgorączkowy, jest w świetnym humorze. Dziś przyjechała do nas pani doktor, osłuchała, wymieniła rurkę (żeby nic się od niej nie zasiało) i kazała dużo nawilżać nosa… Przejdzie samo. Nie mniej wciąż pozostaję pod napięciem, a właściwie napięta. Najgorsze są noce, co trzy godziny się budzi zalana katarem i potem. A potem jak już jej pomogę, to zasypia jak gdyby nigdy nic, ale ja już nie mogę spać… Nie mniej, jest już lepiej.

A jutro przyjeżdża narzeczony do Julki z mamą do mnie 😉 Będzie się działo! Nie mogę się doczekać!

Dodaj komentarz