Jak zwykle u nas parami nowe wieści przychodzą… Tylko czemu zawsze musi być jedna dobra, a druga zła?
Hmm… Od której zacząć? Zacznę od gorszej: Jula ma MEGA katar. Leje jej się z nosa non stop, aż szkoda odsysać… Z buzi ślina, z nosa woda (DEJA VU – już to kiedys przerabialiśmy) – katar leczony tydzien, nie leczony – 7 dni. Najważniejsze, że poza tym nic się nie dzieje, póki co… W każdym razie, musiałam ją położyc spać na brzuchu, bo inaczej, cała ta woda spływa koło rurki do tchawicy i trzeba odsysać. A leżąc na brzuchu wszystko spływa na… pieluszkę. Tylko trzeba często pieluszki zmieniać, bo kto by chciał na mokrej spać?
Gorsza nowina za nami, to teraz dopiero się rozpiszę nad lepszą 😉
Wiecie jak robi chomik? Tak noskiem i usteczkami, raz w jedną, raz w drugą stronę? Myszki też tak robią… Wiecie! No to Julka też tak robi 🙂 Wszystko za sprawą wszechobecnych w jej otoczeniu lusterek. Ona tak uwielbia robić miny, że ho! ho! Oczywiście, od razu nadalismy nowej minie nazwę chomik, a Julka w mig chwyciła o co chodzi i teraz jak zapytasz: 'Jak robi chomik?' to od razu chomikuje 🙂 Swoja drogą, nikt nie umie robić tego tak szybko jak ona…
Od kilku dni też umie naśladować konika, nie wiem jak to się nazywa: 'klokanie'??? Oczywiście nie wiadomo jak konik wygląda (mama – guła jeszcze nie pokazała), ale zaczęło się od języka, któremu udało sie podnieść, żeby wydać to "klok". I teraz, przy dobrych wiatrach – bo język ciężko podnieść do góry, klokamy sobie…
Coraz częściej też świadomie wychodzą dźwieki z buzi. Najlepiej przy oglądanu bajek gada się do telewiora: ehe, yhy, yyy – "masz rację", "złap go", "uciekaj" i takie tam. Powoli zaczyna tez wydawac dźwięki, gdy się ją o to poprosi. Ciekawe co będzie z tego mówienia… Największy problem stanowi język, który nie ma siły się ruszać odpowiednio 😦
eh… Gdyby nie ten katar…