Zaczął się wrzesień, skończyły się urlopy, wyjazdy… Na nowo zaczęliśmy ćwiczyć, zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Wróciła Anka i ostro wzięła się za Julkę, któa przez ostatni miesiąc trochę się rozleniwiła, ale nie do końca, bo jak się okazało – nóżki lepiej się ruszają, głowa super się wierci, barki zaczęły pracować, tylko ręce jakoś nie zainteresowane światem. Może to taki okres, w którym bardziej chce się Julce gadać i obserwować niż bawić rękami…
W związku z tym, że Julka ma tych samych terapeutów co Lena, aby zaoszczędzić czas postanowiliśmy robić zajęcia zintegrowane u nas w domu. Niezła "zadyma", ale po ćwiczeniach dziewczyny padły obie jak kawki, a my – mamuśki, mogłyśmy sobie na spokojnie pogadać…