Miała być dwutygodniowa przerwa, ale nie wytrzymałam 🙂
Ostatni tydzień spędziliśmy w Pleśnej nad morzem (kawałek za Koszalinem). Dużo ludzi, dużo dzieci, dużo świeżego, morskiego powietrza, dużo słońca i wiatru, dużo wolnego czasu…. Jednym słowem Julka była w swoim żywiole. Najbardziej cieszyła się z towarzystwa. Codziennie do naszego pokoju przychodziły "pielgrzymki" dzieciaków, które kazały jej robic 'kosi, kosi', 'tup, tup', bawić się lalkami, robić 'a kuku' i inne rzeczy. Julka zdawała się być tym w ogóle nie zmęczona, a po powrocie do domu to nawet tata się zdziwił, że tak jej rączki dobrze pracują 🙂
Mama nauczyła się również nowych, ciekawych rzeczy, które ma zamiar rozwijać dalej w domu. Mianowicie aRtystyczne (Marcin Ty wiesz 🙂 ) prace ręczne. Może nie jestem jakaś wybitnie uzdolniona w tym kierunku, ale zawsze lubiłam robić okazyjne kartki czy różne ozdoby. A teraz poznałam nowe techniki. Może jak dojdę do wprawy zaprezentuję wam moje prace 🙂