Kiedy po 6 tygodniach życia Julce nie zniknął trądzik niemowlęcy, zaczęliśmy się zastanawiać, czy to nie skaza białkowa przypadkiem. Lekarze zalecili mi odstawić nabiał (wtedy jeszcze karmiłam mlekiem z piersi), potem wstawiliśmy dodatkowo Nutramigen (kto zna, ten wie co to za świństwo:) ). Wysypki zeszły, kupy się zmieniły i jakoś tak zostało. Niedawno zaczęłam podawać biszkopty, ale wysypka się pojawiła, stwierdziliśmy, że to gluten teraz. Zresztą nikt w rodzinie się nie dziwi, skoro zarówno ja, jak i moi trzej bracia do trzeciego roku życia byliśmy na dietach, bo nas wszystko uczulało (od mleka po banany).
Ale do czego zmierzam… Podałam wczoraj Julce 10ml deserku z twarożkiem – tak dla sprawdzenia. Byłam pewna, że coś wyskoczy na buzi lub rękach albo, że kupa będzie nie taka. I…
…i nic!!! Dziś spróbujemy znowu troszeczkę, kto wie? Może to koniec alergii, a może nigdy jej nie było, tylko przedłużył się trądzik niemowlęcy? Jakby się okazało, że już możemy mleczne przetwory, to rozwiązałoby parę problemów żywieniowych. Więc trzymajcie kciuki. Powoli wprowadzam nabiał! A za tydzień, dwa może się okaże, że gluten też już nie szkodzi…