Bez respiratora

Dzisiejszy dzień był wyjątkowy, jeśli chodzi o czas spędzony bez rur. Julia dawała się odłączać cztery razy po godzinie, a teraz śpi równieź bez respi (już trzecią godzinę), utrzymując saturację 96-99% i akcję serca 120-130. Jak będę sie kłaść spać to ją podłączę, dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. Ale póki co, niech sobie oddycha sama – tak spokojnie.

Dziś też nie zalewała się tak wydzieliną, ale za to dorobiła się niezłego przecieku tzn.: rurka jest węższa od dziury w krtani, w związku z czym powietrze ucieka górą (buzią i nosem). Zjawisku temu towarzyszą bąbelki z nosa i dźwięki przypominające "grrr, brrr". Choć jest to dobry krok w kierunku wokalizacji, przeciekowi wtóruje ciągły alarm na respiratorze (za dużo powietrza wchodzi niż wychodzi) i dlatego w najbliższym czasie będziemy musieli Julce zmienić rurkę na większą. Jest to ważny krok również z powodu możliwego zwężania się dróg oddechowych. Często przy tracheostomii sie tak dzieje dlatego trzeba zwiększać śrdenicę rurek. Poza tym im większy przeciek, tym więcej śliny może wpadać do tchawicy 😦 i częściej trzeba odsysać – chyba, że nie będziemy Julki ruszać z  pozycji bocznej, ale to też nie fajnie… Takie koło zamknięte…

Dodaj komentarz