Dwa miesiące młodszego od Juli Pawełka poznałam 24 stycznia, kiedy trafił na naszą salę w szpitalu na Polankach. Jego rodzice jeszcze wtedy nie byli pewni czy to SMA. Kiedy my poszlismy na OIOM, Pawełek w niedługim czasie miał bronchoskopię i wymagał wentylacji na OIOMie. Jednak na Polankach nie było miejsca i trafił do Wojewódzkiego, gdzie spotkaliśmy się drugi raz, gdy Jula miała robioną trechaotomię.
Dlaczego piszę o Pawełku? Bo on dalej leży w szpitalu i czeka na sprzęt. Jest w kolejce do Sue Rydera, ale nie wiadomo ile to jeszcze potrwa (dużo dzieci jest w kolejce z naszego województwa)… Jego rodzice bardzo by chcieli zabrać go do domu, ale nawet jak dostaną się do programu wentylacji domowej, to będzie im potrzeba środków na urządzenie godnego i wygodnego życia Pawełkowi. Nie bądźmy obojętni! Jeśli możecie w jakiś sposób im pomóc – pomóżcie tak jak pomogliście/pomagacie nam: modlitwą, ofiarą pieniężną, zaskakującymi pomysłami, zainteresowaniem…
Odsyłam na jego blog – www.pavelek.blox.pl