Tata pojechał w delegację, mama na śledziku, a Julka?
Leży grzecznie na OIOMie w łóżeczku i przepięknie uśmiecha się do wszystkiego co zobaczy (i do ludzi i do zabawek). Rentgen płuc jest przepiękny (ale półtora tygodnia temu też był ładny, a potem była bronchoskopia), wyniki dobre (spadły niektóre parametry zapalne, ale wciąż jest stan podgorączkowy), jeszcze dużo wydzieliny jest w płucach, co do bakterii: to nie ma jeszcze wyników posiewów, ale w moczu chyba jednak nie ma żadnych, oddycha na CPAPie (czyli lepiej, bo sama), no i co mnie szczególnie cieszy: zaczęła kaszleć (??), zobaczymy jak jej będzie szło. Narazie nie ma nawet tematu odłączania i perspektywy wyjścia do domu (dlatego nie pytajcie). A dzisiaj rano(bo to po północy już) będzie wykąpana w swojej własnej wanience (dziadek przywiózł)… Najbardziej jednak raduje jej forma psychiczna i póki ona się nie zmieni to będzie dobrze, bo śmiech to zdrowie, a ona się śmieje prawie cały czas (jak głupi do sera).
Kończy dziś 7 miesięcy… Miesiąc minął od kiedy przekroczyła próg szpitala.