Julik na OIOMie

Dziś wzięłam aparat do szpitala. Stwierdziłam, że mogę podzielić się z Wami uśmiechami mojego kwiatuszka, w końcu na nie czekacie tak długo… Zanim jednak pokażę zdjęcia coś o stanie zdrowia: dziś we krwi odkryto nowe bakterie (we krwi nie mogą być żadne!!!), jutro będzie dokładnie wiadomo co i jak, ale już dziś podano nowy antybiotyk, dzięki czemu pierwszy raz od tygodnia gorączka spadła poniżej 37stC… Płuca coraz lepiej, jeszcze trochę jest wydzieliny, ale już mniej. Oddechowo nienajgorzej, jednak tutaj nic nie da się przewidzieć… Wciąż na respiratorze, na opcji CPAP.

A teraz zdjęcia 🙂

"Zobaczyłam aparat… Przecudnie macham króliczkiem… W sondzie zostało mi trochę zupy jarzynowej na później (ta rurka z żółtym nadzieniem)… Ta druga rurka, niebieska, to od respiratora – wcale mi nie przeszkadza… Tej trzeciej, do której podają leki w ogóle nie czuję, nawet nie wiem, że tam jest"

Zobaczyłam aparat

"Tu widzicie mojego zęba i zezowatego ptaszka, któremu obgryzłam nogi i ogon… A tam z tyłu leży mała Maja…"

Uśmiech dla mamy

"Nie martwcie się, te rurki tylko tak strasznie wyglądają… Chyba zostanę modelką."

Śliczna jestem

Dodaj komentarz