Po liczniku widzę, że oglądacie stronę. Wiem, że niektórzy regularnie sprawdzają co u nas nowego… Dziękujemy Wam za to. Dzięki temu wiemy, że nie jesteśmy sami. Mam tylko prośbę jeszcze jedną – nie bójcie się wpisywać komentarzy. Bardzo lubię je czytać (nie chodzi mi tylko o porady czy skomentowanie mojego stylu pisania – jestem umysłem ścisłym), wciąż sprawdzam czy ktoś coś dopisał… Tak bardzo ciepło mi się robi na serduchu, gdy się odzywacie, wtedy nie jest to tylko mój monolog. Mama Precla napisała, że blog jest swego rodzaju psychoteriapią – coś w tym jest. To co nas spotkało wygląda na pierwszy rzut oka dramatycznie, ale my staramy się żyć normalnie i to chcemy pokazać w tym blogu. Już przyzwyczailiśmy się do ssaka (nie musimy go używać non stop – ale podczas infekcji) i do tego, że Julka musi więcej ćwiczyć niż inne dzieci. To stało się częścią naszego świata, w którym nie brakuje normalności. Tata dba o dyscyplinę, ja staram się nie zaniedbywać innych rzeczy (np. prania, gotowania). Choroba Julki zmieniła nas, dzięki niej starmy się być lepsi i lepiej wykorzystywać czas. Nie bójcie się nas i nie martwcie się, że nie wiecie co powiedzieć… my nie wiemy co chcemy usłyszeć. Pozdrawiam Was wszystkich ciepło… Dla nas najważniejsze jest to, że jesteście z nami…