Asystor kaszlu…

Koflator (asystor kaszlu) przyjechał wczoraj… Spodziewałam się ogromnej maszyny, robiącej dużo hałasu i wyciągającej z płuc ostatnie soki… A tu: mały aparacik (na zdjęciu po lewej), robiący mniej hałasu niż ssak (po prawej) i wcale nie taki groźny jakby się wydawało. Tylko cena przeraża… Julka płacze tylko jak włączam (szumi jak odkurzacz), a jak jej przykładam maseczkę to robi wielkie oczy (zdziwiona?). Do ssaka też powoli sie przyzwyczaja, nawet cewnik gryzie i ssie. Mam nadzieję, że to oczyszczanie skróci czas egzystowania wirusa w Julki małym (8kg) ciałku… Dobrze, że jest hospicjum, i że nam mogli pożyczyć na ten czas koflator…

maszyny

Dodaj komentarz