Rodzinka na dzień dzisiejszy…

JULINEK:

Stan zdrowia: katar i kaszel, ale bez gorączki… Pan doktor zapomniał stetoskopu, ale na oko stwierdził, że małej trzeba pomóc i jutro pani pielęgniarka przyjedzie do nas z koflatorem i będziemy Julkę odkrztuszać… Dziś wieczorem drugi raz w ruch poszedł ssak – poszło lepiej niż za pierwszym razem (3 dni temu – nie pisałam, bo to porażka była). Teraz mała śpi i spokojniej oddycha.

Stan psychiczny: posyła wszystkim fantastyczne uśmiechy i znowu zaczęła gadać i pluć (bo przez ostatnie kilka dni to była pochmurna jak niebo w listopadzie) …

Stan fizyczny: Na ćwiczeniach zdecydowanie słabsza niż przed tygodniem, ale nie cofnęła się (ufff), a dzięki ciągłemu uciekaniu głową przed fridą, maścią majerankową, butelką z jedzeniem wyrobiła sobie obracanie jej na wszystkie strony (nowość!!!). Już nawet robi półobroty (z boku na plecy) i muszę uważać, żeby jej nie zostawić za blisko krawędzi łóżka.

Jedzenie: Wraca jej apetyt, ale narazie tylko na owoce ze słoiczka i zupkę babciną. Albo jej się mleko znudziło albo przestało smakować albo nie wiem co, bo skubana od dwóch dni nie chce go pić (Julka dostaje okropny w smaku Nutramigen bo ma alergię na białko krowie). Muszę to mleko zaprawiać kaszkami i owocami. Czyste 🙂 wypija tylko po pierwszym przebudzeniu rano.

MAMA: ból kręgosłupa <– noszenie ośmiokilogramowego brzdąca; podkrążone oczy <– brak snu, podczas snu czuwanie; skręt kiszek <– braki w jedzeniu i piciu; początek infekcji <– zarażona przez Julkę…

TATA: czerwone oczy <– siedzenie non stop przed komputerem i pisanie pracy magisterskiej, której obrona za tydzień (???), ja naprawdę nie wiem jak On chce to zrobić; koniec infekcji

BABCIA – zainfekowana, na zwolnieniu;

DZIADEK I PRABABCIA – (jeszcze i oby tak zostało) zdrowi, dziękować;

MŁODY WUJEK – wraca do zdrowia po infekcji;

STARY WUJEK pojechał odwieść CIOCIĘ MONIĘ na lotnisko – oboje (jeszcze i oby tak zostało) zdrowi, dziękować;

A jutro WUJEK – OJCIEC CHRZESTNY (zdrowy) ma 18-ste urodziny!!! Będzie imprezka…

Przez to choróbsko w rodzinie dwa razy nie pojechaliśmy do OWI, musieliśmy odwołać wizytę u neurologa, na którą czekaliśmy 1,5 miesiąca i ani razu nie byliśmy na spacerku 😦 Ale to wszystko nadrobimy… A teraz spać!

Dodaj komentarz