Miesiąc niepewności

W trzeci miesiąc weszliśmy z brakiem diagnozy i ogromną niepewnością. Zaczeliśmy też rehabilitację w Ośrodku Wczesnej Interwencji w Gdańsku. Ania (nasza rehabilitantka) nauczyła nas jak prawidłowo opiekować się maleństwem (nosić, podnosić, przewijać itp.). Człowiek nawet sobie nie zdaje sprawy, jaki to ma wpływ na dalszy rozwój dziecka, na kształtowanie jego postawy i umożliwienie mu przejście przez wszystkie etapy rozwoju bez problemów. Bardzo cieszę się z tej wiedzy i uczulam wszystkie mamy do nauczenia się tego (http://www.wczesniak.pl/publikacje/Poradnik-srodek.pdf).

Przez cały miesiąc czekaliśmy na wyniki DNA z Warszawy. Za to byliśmy na badaniu EMG i przewodnictwa nerwowego, których wyniki wskazały SMA. Jak się później okazało, wiele chorób może dawać taki obraz EMG, dlatego też nie wpadaliśmy w panikę. Na początku listopada zadzwoniłam do Warszawy. Wstępne wyniki wykluczyły SMA… Wpadliśmy w szał radości, bo nie zdarza się, żeby wstępne wyniki wychodziły inaczej niż ostateczne…

Wciąż jednak nie znaliśmy przyczyny wiotkości Julki. Na ten czas więcej nic nie można było zrobić. Została rehabilitacja. Juliś dzielnie znosiła ćwiczenia z Anią (3 razy w tygodniu) i ze mną (codziennie). Ćwiczyliśmy i ćwiczymy wciąż metodą Vojty i Bobathów. Powolutku mała odzyskiwała siły i robiła drobne postępy ku naszej ogromnej radości.

Dodaj komentarz