Święta i Sylwester

Tak jak obiecałam – małe resume…

Święta spędziliśmy intensywnie. Wigilia w domu na Rotmance z moją rodziną, a Boże Narodzenie w Tczewie z rodziną tatusia. Niestety z powodu grypy żołądkowej, która zaatakowała nasz dom, nie udało nam się najeść do syta i do końca zrelaksować. Mimo to było bardzo wesoło.

Drugi dzień świat żegnaliśmy przyjaciół, którzy przed sylwestrem wyjeżdżali do Anglii. Niestety dziewczynki nie mogły się pożegnać osobiście z Zuzią, gdyż obie w tym czasie zaniemogły. Marysia z grypą, Julka z antybiotykiem na oskrzela. W przerwie między świętami a sylwkiem mnie też porządnie zmogło, przez co tatuś musiał wziąć urlop, żeby się nami zająć. Na szczęście do sylwestra wszystkie wyzdrowiałyśmy i mogliśmy całą rodzinką wybyć z domu żeby pobawić się razem z przyjaciółmi w Gdyni. To pierwszy wychodny sylwester od wielu lat. Były tańce, fajerwerki, życzenia, pyszne jedzenie, ale przede wszystkim wspaniałe towarzystwo i obecność naszych dzieci, które na sali obok same organizowały sobie zabawę. Julia po szaleństwie z tata na parkiecie zasnęła w swoim wózku i do północy spała smacznie na sali. Dopiero okrzyki noworoczne przebudziły ją i musieliśmy się z sali ewakuować. W zacisznym pokoiku zasnęła znowu, a my (rodzice) mogliśmy dalej bawić się do świtu. Nowy Rok spędziliśmy razem z przyjaciółmi.  

Dodaj komentarz