To moje słowa z dnia 11 listopada 2007 roku. Wpadłam na nie przypadkiem przeszukując stare posty. Pamiętam kiedy to napisałam. Byliśmy w Poznaniu u przyjaciół. Jula miała nieco ponad rok. Wujek w dwa dni nauczył się opieki nad Julką, dzięki czemu ja z ciocią mogłyśmy sobie wyjść na basen. Z uśmiecham wspominam tamte dni i prawie nie mogę uwierzyć, że tak było…
Gdyby ktoś teraz napisał mi takie słowa, to bym powiedziała: „Człowieku, co Ty wiesz o życiu?”
W 2007 patrzyłam bardziej beztrosko na otaczający mnie świat. Następne lata odkrywały przede mną różne rzeczy – nieprzewidywalność sprzętu, nietypowe zachowania dzieci i takie tam incydenty. Przez to wszystko tak rozbudowała się moja wyobraźnia, że dziś nie ufam prawie nikomu. Na szczęście dla mnie, jest mąż, pani Grażynka i moja mama.
Z tego apelu z 2007 zostało kino 😉 Tylko w ostatnich tygodniach byłam ze trzy razy… Polecam „Kocha, lubi, szanuje”… w domu też się nie zamknęłam, więc może nie jest tak źle..
A to, że mało śpię, strasznie nieregularnie jem, przestałam tańczyć i martwię się sto razy więcej, to akurat mnie nie martwi, przynajmniej na razie… 🙂