W kaloszach

To był nasz pierwszy naprawdę rekreacyjny weekend (bez myślenia o remoncie, imprezach itp.)…

Spędziliśmy go na Amalce w kaloszach 🙂 Lało większość czasu, ale i tak woleliśmy siedzieć tam niż w domu. Świeże powietrze, zapach grilla, itd…

Marysia, zaopatrzona w różowe kalosze, bawiła się przednio – na szczęście wzięłam kilka par spodni. Marysi najlepszą zabawą jest ta sama co świnki Peppy – zabawa w błocie.

Julia też nacieszyła się przyrodą. Babcia z dziadkiem wykombinowali swego czasu ogromny zadaszony taras, dzięki czemu żaden deszcz nie przeszkodzi w przebywaniu na dworze. W czasie gdy nie siedziała na dworze oglądała swoje ulubione bajki (teraz na czasie: Olinek Okrąglinek, Świnka Peppa i Detektywi Kubus i Tygrysek nazywane przez Mary "Myśl, myśl, myśl") i słuchała wierszy w wykonaniu tatusia.

Mam nadzieję, że jeszcze znajdziemy czas, żeby pojechać znów na Amalkę – tam jest magicznie, nawet jak pada…

Dodaj komentarz