W końcu doczekaliśmy się prawdziwego lata i mogliśmy napompować baseny. Trochę to trwało, bo elektryczna pompka wyjechała na działkę. Nie mniej po kilkugodzinnej pracy wujków: Karola i Marcina oraz trochę mojej efekt jest następujący:
Marysia szaleje, nie chce wychodzić z wody. Jak się jej raz spodobało w dużym basenie to do małego nie chce siadać. Nawet próbuje nurkować. Ogólnie – upilnować ją to nie lada wyczyn.Julce też bardzo się podoba w wodzie (chociaż jest zimna). Nie musieliśmy odsysać, wentylować ambu, nawet słońce, które zawsze przeszkadza dziś nie przeszkadzało.
Pomysł z basenem na tarasie uważam za trafiony w dziesiątkę.
Jultro jedziemy na działkę, zabieramy basen ze sobą, bo do jeziora daleko, a zapowiadają piękną pogodę jeszcze na następny tydzień.
Pozdrawiamy więc wakacyjnie i do nastepnego wpisu…