Ostatni weekend udało nam się spędzić nad jeziorkiem. Nie będę się rozpisywać, bo mamy gości. Dlatego pokrótce: Sobotę, niedziele i poniedziałek przyjmowaliśmy gości. Wesoło było, trochę mokro, troche duszno. Marysia przemoczyła już na drugi dzień wszystkie ubrania, nic nie chciało schnąć, ale była szczęśliwa. Wybiegała się za wszystkie czasy 🙂


Jula też zadowolona z wyjazdu. Bya wyjątkowo spokojna, dobrze spała, dużo czasu spędzała z tatusiem na rękach – na huśtawce albo przy stole. Niestety Julia zaliczyła tylko jeden wypad nad jezioro. Od domku to 300m, ale droga przez las nie nadaje się dla Julinkowego wózka 😦 Może nastepnym razem podjedziemy samochodem prosto na kocyk…

Czas szybko minął, ale urlop dopiero przed nami. Od soboty nas nie ma i zarządzam dwutygodniową ciszę (o ile wytrzymam). Wyjeżdżamy na rekolekcje i może zaliczymy jeszcze wypad nad wodę.
Teraz końćzę bo mam gości i musze się nimi zaopiekować 😉