Na początku chciałam wszystkim podziękować za modlitwę. Dzięki niej łatwiej znieść rozłąkę.
A Julia ma się lepiej. Wprawdzie musi pozostać w szpitalu co najmniej do środy, bo dostała drugi antybiotyk, ale są i dobre wieści: ruszyła się wydzielina, ustały skurcze oskrzeli, Jula ma zdecydownie lepszy humor, mniej śpi w dzień (dzisiaj wcale), cały czas chce się bawić – magnesami, figurkami, książeczkami. Zaszokowała mnie siła jej rączek – może to sterydy tak działają…
Na ogół przy Juli w szpitalu jest tata, raz była ciocia, a dziś ja mogłam posiedzieć parę godzin i wpadli dziadek i wujek prosto ze stadionu. Przywieźli Julce koszulkę naszego klubu 😉