Tak jakoś

Tak jakoś leci… Spokojnie jak na Wielki Post przystało. W "skrócie" co u nas:

Julia jak zawsze dużo ćwiczy. Ostro pracujemy nad ostatecznym zdefiniowaniem TAK i NIE i coraz lepiej nam idzie. Wszyscy się uczą – dziadki, wujki, ciocie… TAK – mrugnięcie, NIE – oczy uciekają do góry i czasem dźwięk "y y".

Masowanie buziaka daje widoczne efekty. Może niewielkie, ale my domownicy zauważamy zwiększoną ruchliwość Julinkowej paszczy 🙂

Wyjątkowo ruchliwe są też nogi Julki. Szukamy dłuższej wanny, żeby Jula mogła się swobodniej ruszać podczas kąpieli, bo w tej naszej wanience już nie może wyprostować nóżek 😦 Jeszcze do nóżek: musimy uważać na bioderka – są bardzo wiotkie i boimy się, że mogą wypaść ze stawu, dlatego podczas ćwiczeń zakładamy spodenki od niebieskiego TheraTogs. Zaczęliśmy również stosować ciepłe okłady przed rozprostowaniem przykurczy w kolankach.

A kiedt tata wraca do domu to grają sobie z Julią na bębnie w rytm np. Jamala a my z Marysią sięewakuujemy bo nie lubimy hałasu 🙂

Marysia dalej ząbkuje. Po powrocie od Antosia wybiły się prawa jedynka i dwójka, a teraz spuchnięte są lewe dziąsełka. Młoda jest coraz bardziej ruchliwa, nie można jej zostawić bez opieki na podłodze, bo za chwilę już jest przy kablach, rurach od respiratora, gramoli się na co popadnie, wszędzie wstaje. Jedyne bezpieczne dla niej miejsce to kojec, który mamy pożyczony od Andrzejka (Dziękujemy!). Czasem jak się zajmie zabawkami to się bawi nawet przez godzinę, ale częściej stoi i płacze/krzyczy żeby ją wyciągnąć. 

A ja zaczęłam robić serię Wielkanocnych karteczek (do obejrzenia w GALERII) i nawet udało mi się przeczytać kolejną książkę Pattersona "Piąty Jeździec Apokalipsy" (taka kryminalna) – w wolnym czasie czyli między 21:00 a 1:00 z przerwami na karmienie Marysi i odsysanie Julii.

Dodaj komentarz