Dzisiaj pierwszy raz od dłuuuuższego czasu wyszłam z domu sama na dłużej niż godzinę. Zostawiłam odciągnięte mleko i urwałam się z przyjaciółkami na kawę do kawiarni – właściwie na herbatę z konfiturą (matki karmiące i oczekujące kawy pić nie powinny). Pewnie gdyby kawiarnia była czynna dłużej siedziałybyśmy w niej więcej niż 3,5 godziny… W czasie gdy ja próbowałam nadrobić miesiące niewidzenia się z koleżankami, tata w domu przyjął gości (babcię i ciocie z Tczewa), wykąpał, nakarmił i położył spać dziewczynki i wcale się przy tym nie zmęczył. Dla mnie to otwarta droga do kolejnych wyjść, tylko mleko muszę gromadzić w zamrażalce – na dwa następne wypady już jest gotowe 🙂