W weekend byliśmy w Wilkowie koło Koszalina na naszym wspólnotowym skupieniu zimowym. Wśród przyjaciół i w rodzinnej atmosferze rozważalismy myśli o małżeństwie, o Krzyżu, o Opatrzności Bożej, przegadaliśmy mnóstwo godzin, dzieląc się każdy swoim życiem. Nie zabrakło również śmiechu, zwłaszcza przed tym plazmowym telewizorem ;)))) I mimo, że było strasznie zimno, to atmosfera i żywiołowość ludzi ogrzewały nasze serca tak spragnione tego spotkania. I jeszcze nasze dzieci… – takie małe huragany rozbiegane po całym domu. No i Julka na swoim siedzisku z nowym statywem adorowana przez Wojtusia i rozbawiana przez Oliwkę i trochę starszą Julkę – szczęśliwa, że jest wśród dzieci…
Co do reflekscji – szczególnie utkwiły mi w głowie treści związane ze znakami Bożej Opatrzności w naszym życiu, jak to Pan Bóg otwiera przed nami coraz to nowe drzwi, czasem daje nam wybór czy chcemy je przekroczyć, czasem popycha nas nie dając go, ale za każdym razem za nimi daje siłę by iść dalej, daje środki (w naszym przypadku naszą wspólnotę), dzięki którym jesteśmy w stanie przejść to co dla nas przygotował. I chociaż nie do końca jesteśmy w stanie zrozumieć i przewidzieć cel pewnych wydarzeń, często trudnych, to wiara, że nie jesteśmy sami i świadomość, że są z nami ludzie, którzy nas wspierają dodaje skrzydeł.
I tak przekroczyliśmy kilkoro drzwi w naszym życiu zanim nie stanęliśmy w tych, w których pojawiła się Julka – uśmiechnięta z bystrym spojrzeniem, wywracająca nasze życie co dzień do góry nogami… I przeszliśmy dalej silni modliwtą i wsparciem ludzi, aby stanąć przed kolejnymi, powoli otwierającymi się – co za nimi będzie, przekonamy się za kilka miesięcy. Dziś wiemy tylko, że cokolwiek jest dla nas przygotowane dalej przyjmiemy to z wiarą…
