W domu

Wróciliśmy do domu. Pełni nowych wrażeń, przeżyć, wspomnień i doświadczeń. Niby nic, taka kilkudniowa wizyta u przyjaciół, a tyle emocji, tyle pozytywnych wibracji… Aż chce się żyć… A mimo to – tak cicho mi dziś, tak smutno. Ledwie jedna noc upłynęła, a ja już tęsknię za Poznaniem, za Wojtusiem, wołającym "ciocia! Jula! wuja!", za Anią i Przemkiem, uczących mnie innej perspektywy patrzenia na świat, za naszymi pogadankami o życiu, za wspólnym wyjściem do kościoła, za wspólnym śpiewaniem, za pysznym jedzonkiem, za tramwajem niskopodłogowym, za… cytrynówką i tym niepohamowanym śmiechem, któego tak rzadko doświadczam.

Ernie: Kto by uwierzył, że znamy się raptem trzy miesiące? Staliście mi się tak bliscy… Dziekuję Wam za wszystko, za odciążenie i za otwartość… Przepraszam za te nożyczki 😉 i za wszystko co może nie wyszło tak jak powinno. Do zobaczenia w Słupsku 🙂   

ZDJĘCIA Z POZNANIA

Jula właśnie zasnęła, ja się rozpakowywuję. Zaraz przyjdzie pani rehabilitantka.

Dodaj komentarz