Julka i Lena

W ubiegły piątek, po półrocznym pobycie w szpitalu na Polankach, do swojego nowego domku wróciła Lena. Już w sobotę pojechaliśmy w trójkę przywitać Lenę w Pruszczu Gdańskim. Dziewczyny patrzyły na siebie z zainteresowaniem, ale najbardzej wzruszającą chwilą naszego spotkania, był ich uśmiech, kiedy położyliśmy je obok siebie na kanapie. Dwa małe słoniki (z sondkami w noskach), uśmiechnięte po uszy, delikatnie dające sobie cześć…

ZDJĘCIA Z TEGO SPOTKANIA

Wciąż jest dla mnie niesamowite, że akurat w tym samym czasie trafiliśmy do szpitala, nasze córeczki mają podobny problem (chociaż Lena nieźle macha rękami, nawet próbowała wyciągnąć Julce sondę z nosa), obie są pod respiratorem, w tym samym wieku, mieszkamy prawie w sąsiedztwie (5km), tak samo chcemy wychowywać (traktować) nasze córki jak zdrowe, fajnie się nam gada i wiele innych rzeczy (np. Marcin – tata Leny pracuje z kuzynem Darka 😉 )… Ostatnio nawet stwierdziłyśmy z mamą Leny, że może szkoda, że poznałyśmy się w takich okolicznościach, ale dobrze, że w ogóle się poznałyśmy. Tak sobie myślę, że Pan Bóg w przedziwny sposób postawił nas na naszych drogach, abyśmy w tym co nas spotkało, nie pozostali osamotnieni.

Tak więc, Lena powoli się klimatyzuje w swoim pokoiku, rodzice na nowo uczą się swojego dziecka (pamiętam te chwile sprzed czterech miesięcy)… Byle do przodu! 

Dodaj komentarz