Respirator domowy

Nareszcie udało się!!! Od tygodnia przyjeżdżam na 7:30 rano i kąpię Julkę, zmieniam gaziki, zmieniam już sondę, odsysam, przeszliśmy szkolenie z zakresu pierwszej pomocy, a jutro będę wymieniać rurkę… Nie chciałam wcześniej nic pisać, bo z tą służbą zdrowia nigdy nic nie wiadomo. Dzięki otwartości i zawziętości dr S. (za co jesteśmy Jej niezmiernie wdzięczni) wczoraj kurier przywiózł respirator dla Julki z Bydgoszczy. Dzisiaj od rana lekarze anestezjolodzy ustawiali maszynę i od południa Julka oddycha przy pomocy maszyny, z którą wrócimy do domu. Właściwie mała nie poczuła różnicy (choć jest taka wielka jak między mercedesem a maluchem – mercedes to szpitalny respirator), trochę przeraża ją dźwięk wydobywający się z respiratora po odłączeniu od rurki tracheotomijnej – piszczy jak wiatr w kratkach wentylacyjnych, ale jutro coś poradzą lekarze na to. Aparat jest niewielki, niegłośny i nieciężki… W środę ma przyjechać doktor Wachulski z Sue Ryder i podpiszemy umowę. Niewykluczone, że przyjmiemy go już w domu 🙂 Jak nie będzie niespodzianek, to w poniedziałek: 'Bye Polanki!'

Przed nami nowe wyzwania. To dopiero początek…

A teraz znajdź różnice:

     

Nie wiesz? 🙂

Pierwsze jest z mercedesem, drugie z maluchem:

      

Dodaj komentarz