Problemy techniczne

Chciałam Wam dzis pokazać zdjęcie Julki, uśmiechniętej i zadowolonej, nie podłączonej do respiratora, tylko oddychającej sobie spokojnie samej przez rurkę w szyji… Chciałam napisać, że ją miałam na rękach i bardzo nam się to podobało i że odessałam ją sama z rurki (przełamuję lody)… Nie chciałam pisać, że znowu sieje się jakaś bakteria w oskrzelach i dostała nowy antybiotyk i że coraz ciężej czeka się na dzień jej powrotu do domu, coraz niecierpliwiej… Zdjęcia dzisiaj nie będzie. Od dwóch godzin próbuję je wrzucić na bloga, ale nie udaje się… Musicie poczekać do jutra, bo ja już muszę iść spać (przedwczoraj miałam bliskie spotkanie z rotawirusem, albo jakimś takim).

Dodaj komentarz