Dzisiaj rano ok. godz. 10:00 Julka miała zrobioną bronchoskopię. Jej stan po zabiegu jest dobry wziąwszy pod uwagę fakt, że póki co oddycha za nią respirator. Jednak na tym nie koniec leczenia. W płucach Julki są niebezpieczne bakterie, gram-ujemne pałeczki gronkowca, które nie powinny się tam znajdować. Pochodzą one najprawdopodobniej z układu pokarmowego. Póki Julka nie zostanie wyleczona nie opuści szpitala. Natomiast na OIOMie zostanie tak długo, jak długo będzie potrzebowała wsparcia oddechu. Może to potrwać kilka dni, a może już na dobre w naszym życiu zagości maszyna do wentylacji. Wszystko zależy od Julki… Wczoraj jeszcze walczyła z respiratorem, próbując narzucić mu swój oddech, dziś natomiast, kiedy wychodziłam ze szpitala, była jeszcze na tyle słaba po narkozie i lekach przeciwbólowych, że poddała się maszynie. Najważniejsze, że usunęli z jej płuc pełno gęstej wydzieliny, z którą nie poradziłaby sobie napewno. Sam zabieg przebiegł bez specjalnych ekscesów, ale efekty będzie widać dopiero za jakiś czas. Jak minie stan zapalny, zejdzie gorączka utrzymująca się od kilku dni… Zobaczymy… Tymczasem ja siedzę w domu i próbuję walczyć z infekcją, którą na 100% złapałam w szpitalu. Dobrze, że mogę sobie na to pozwolić, póki ona jest na OIOMie…
A tak w ogóle to wczoraj wyszedł Julce czwarty ząb (górna lewa dwójka)…