O mały włos bym zapomniała napisać o 10-leciu szkoły, którego obchody były w przeddzień Dnia Dziecka. Pogoda była wietrzna i niepewna, ale wybrałyśmy się z Julką na festyn w szkole.
Na początku były występy orkiestry. Tłum dzieci zasłaniał nam grających, zobaczyliśmy ich jak już opuszczali teren szkoły.

Potem były przedstawienia na scenie i inne atrakcje dla uczniów i rodziców. Mamie udało się zjeść grochówkę 🙂
Uczniowie mieli do wykonania 15 konkurencji za które dostawały podpisy na kartce. Julia też miała swoją kartkę i udało się jej zdobyć wszystkie podpisy. Konkurencje były różne, największy wysiłek Juli polegał jednak na tym, że do każdego punktu dotarła i zobaczyła co jest grane. W dwóch mama rękami Julki wykonała zadanie. Na festynie nie zabrakło też młodszej siostry, ale ona chodziła ze swoimi koleżankami z zerówki i równie dzielnie co Julia brała udział w zadaniach. Spotkałyśmy ja przy skakaniu w worku,

i przy robieniu bańki mydlanej

Julka natomiast została złapana aparatem na konkurencji z podbijaniem piłki. Mama ambitnie wybrała największą 🙂

Po odebraniu nagród (za podpisane kartki) pojechaliśmy na urodziny do Lenki, a potem na cały weekend do Słupska.