Nie wiem czemu nigdy wcześniej na to nie wpadliśmy, ale dziś uznalilismy, że jest odpowiedni moment żeby Jula poznała śnieg. Wyjścia z respiratorem są możliwe w temperaturze powyżej -5stC, dziś było -1stC. Ssak zostawiliśmy w domu, bo nawet przy "dozwolonej" temperaturze wszystkie rurki zamarzają i i tak się nie da odessać. Tak więc: ubraliśmy się ciepło i wyskoczyliśmy na 20 minut do ogrodu. Próbowaliśmy ulepić bałwana, ale nie wyszło – śnieg się nie chciał kleić. Efekt: Jula zadowolona, trochę zaskoczona, ale bardzo zainteresowana białą przyrodą. I po raz kolejny przydało się kombinowanie tatusia – jak umieścić Julę na sankach 🙂