Zawsze jest dzień lepszych i gorszych wiadomości… Wciąż jestem w domu (coraz bardziej chora) i nie mogę odwiedzić mojego kwiatuszka. Dzwonię tylko do pani Doktor. Dziś dowiedziałam się, że Julka ma w płucach zastępy paskudnych patogennych bakterii (już wspominałam), które ciężko wytępić, a które nawet w pojedynkę są niebezpieczne. Póki co ma zmieniony antybiotyk, może będzie trzeba dorzucić jeszcze jakiś. Powrót do domu się oddala… Julka ma wciąż parametry zapalne, gorączkę ok. 38stC i wciąż walczy z respiratorem, co nie jest korzystne – przynajmniej tak wnioskuję z rozmowy z lekarzem. Bakterie nie pochodzą z OIOMu, bo posiew został pobrany zanim tam trafiła… Zresztą to nie ma znaczenia. Ja tylko chcę ją przytulić i zabrać do domu…